Już od ponad miesiąca opinią publiczną Waszyngtonu wstrząsały liczne informacje o okrutnych napadach na producentów kaszanki. Krwawe fotografie ofiar dzień po dniu przykuwały uwagę czytelników lokalnych brukowców, a wstrząsające reportaże z miejsc zbrodni były przyczyną strachu i paniki, które ogarnęły większość mieszkańców.
Prowadzone śledztwo, pomomo że nad wyraz skomplikowane, najeżone znakami zapytania, poszlakami i oczywiście kaszanką powoli posuwało się naprzód, jednak bez większej nadziei na rychłe zakończenie. Kolejne, szesnaste z rzędu doniesienie o napadzie na ostatniego producenta kaszanki spowodowało jednakże wrzenie w grupie dochodzeniowej sierżanta Salcesona, co zzaskutkowało tym, iż wzięła się do roboty. Miejsce zbrodni nie różniło się niczym od tych poprzednich.
- Znaleźliście coś? - spytał przybyły na miejsce zbrodni sierżant Salceson - Tylko tą kaszankę. Zielona, śmierdząca i się rusza.- Zielona, śmierdząca i się rusza? - powtórzył w zamyśleniusierżant Salceson, a jego przenikliwy węch zawodowca podpowiadał mu, że coś tutaj śmierdzi - Nie spuszczać jej z oczu. Śledzić ją w dzień i w nocy. Ta kaszanka jest naszą jedyną poszlaką, a być może i jedynym świadkiem. Niewykluczone, że doprowadzi nas do prawdziwego mordercy. Rozpoczęła się nieubłagana walka z czasem. Idąc tropem kaszanki grupa dochodzeniowa sierżanta Salcesona przemierzyła pół miasta, odwiedziła siedem nocnych lokali, trzy agencje towarzyskie, dwa razy wstąpiła do kasyna i raz zaszalała w wesołym miasteczku, by w końcu około piątej nad ranem, stanąć przed drzwiami zakładu kolejnego, osiemnastego, wciąż jeszcze żywego producenta kaszanki. - Mamy ją ! - szepnął sierżant Salceson skradając się tropem kaszanki - Za chwilę złapiemy ją na śmierdzącym uczynku.
Niezawodny okazał się węch sierżanta Salcesona. Kaszanka, udając zdrową i świeżą, bezszelestnie wlazła na taśmę produkcyjną, a z niej spadła wprost w ręce swej kolejnej ofiary. W momencie, gdy nie podejrzewający nic producent miał już ją włożyć do ust i skonsumować sierżant Salceson donośnie zawołał. - Kaszana, stój! Jesteś aresztowana!
Błyskawicznie przeprowadzona i zdecydowana akcja zakończyła się pełnym sukcesem. Pojmana na nie ładnie pachnącym uczynku kaszanka nie myślała się bronić. Oddała się całkowicie dobrowolnie w ręce policji, której niebawem nie wyszło to na dobre. Po krótkim procesie sądowym i skazującym wyroku kaszanka wylądowała w stołówce więziennej Alcatraz, skąd 6 miesięcy później uciekła , co by wywrzeć zemstę się na sierżancie Salcesonie.